Wybierz region

Wybierz miasto

    Benefis z gwiazdami

    Autor: Leszek Sobieraj

    2005-06-03, Aktualizacja: 2005-06-03 09:39 źródło: Dziennik Zachodni

    Jutro, na stadionie AKS Mikołów, Tomasz Jaworek oficjalnie pożegna się z kibicami i kolegami. Wychowanek mikołowskiego klubu, czekał na ten benefis kilka lat. Najpierw na stadionie zjawią się najmłodsi – o godz.

    Jutro, na stadionie AKS Mikołów, Tomasz Jaworek oficjalnie pożegna się z kibicami i kolegami. Wychowanek mikołowskiego klubu, czekał na ten benefis kilka lat.

    Najpierw na stadionie zjawią się najmłodsi – o godz. 14 rozpoczną się gry i zabawy dla dzieci. Kibice będą mogli obejrzeć także mecz pokazowy przedszkolaków (godz. 16), a potem występ czirliderek.

    O godz. 17 rozpocznie się spotkanie, które zapewne przejdzie do historii klubu. W jednym zespole zagrają piłkarskie gwiazdy – koledzy Tomka Jaworka z Ruchu Chorzów i innych klubów. Swój udział w benefisie zapowiedział Krzysztof Warzycha, a także: Piotr Lech, Waldemar Fornalik, Mieczysław Szewczyk, Zenon Lisek, Grzegorz Wagner, Albin Wira, Marek Wleciałowski, Witold Wawrzyczek, Jan Furtok i inni. Zaproszenia na mecz przyjęli trenerzy Jaworka, m.in. Edward Lorens, Jan Kowalski i Antoni Piechniczek.

    Zespół Gwiazd zagra z amatorską drużyną Konzeption, w której od czasu do czasu gra Tomasz Jaworek. W przerwie spotkania kibice strzelać będą rzuty karne, a po meczu przeprowadzona zostanie loteria fantowa wśród wszystkich, którzy kupią bilety. Dochód ze sprzedaży wejściówek przekazany zostanie na konto Warsztatów Terapii Zajęciowej w Mikołowie.
    Benefis byłego piłkarza zakończy festyn rodzinny.




    Andrzej Jaworek, ojciec Tomka, występował w zespole trampkarzy AKS Mikołów, który na boisku Ruchu Chorzów zdobył mistrzostwo Śląska.
    – Kto wie, czy właśnie to wydarzenie w jakiś sposób nie zaważyło na moim życiu, bo w końcu podążyłem śladami ojca, zaczynając karierę w AKS, a potem znalazłem się w Ruchu – mówi Tomasz Jaworek. – Muszę jednak przyznać, że pierwszą decyzję związaną z moją grą, podjęła mama, pozwalając mi na trzy lata związać się z Gwarkiem Zabrze. Tutaj, pod okiem Jana Kowalskiego, uczyłem się piłkarskiego fachu i mając takiego nauczyciela, mogłem poważnie myśleć o futbolu.

    Spadki i awanse

    Z Gwarka Tomasz Jaworek trafił do Górnika Knurów.
    – Przyjechali do mnie działacze GKS Katowice i zaproponowali niezłe warunki – wspomina. – Wówczas jednak Knurów był filią Górnika Zabrze, a minister Szlachta miał większe przebicie niż prezes GKS Dziurowicz i dlatego wylądowałem w Knurowie. Nie na długo, bo już w następnym sezonie trafiłem do GKS Tychy. Początkowo uważałem to za degradację, bo w końcu grałem w drugiej lidze, a teraz w trzeciej. Po kilku miesiącach to się zmieniło – byłem w Chorzowie, w pierwszoligowym Ruchu!

    Święta u Lorensa

    – Od jakiegoś czasu chodzili za mną wysłannicy różnych klubów, „wisiało” nade mną wojsko. W końcu doszło do tego, że na jakiś czas musiałem się wyprowadzić z domu. Takie były czasy. Wtedy przygarnął mnie trener Edward Lorens. Spędziłem z jego rodziną Boże Narodzenie, czekając aż się sytuacja uspokoi. Dla rodziców to był szok – ich jedynaka nie było w domu na święta, bo się... ukrywał. Byli u mnie m.in. przedstawiciele ówczesnego mistrza Polski Lecha Poznań i pojechałem nawet na testy. Wybrałem jednak Ruch, czego pożałowałem już po miesiącu...

    Kiedy przychodziłem do Chorzowa, z klubem żegnał się Gucio Warzycha. Dziennikarze i kibice widzieli we mnie jego następcę, uważając, że w każdym meczu będę strzelał po kilka bramek. Ale Gucia nie można było zastąpić, jest wyjątkowy. Wiele osób zraziło się do mnie, bo nie potrafiłem sprostać wymaganiom.

    Z Ruchu w świat

    Chcę jednak przypomnieć, że o ile pierwszy sezon w Ruchu był dla mnie stracony, w drugim byłem najskuteczniejszym zawodnikiem drużyny. Ruch i trener Lorens otworzyli mi wtedy Europę.
    I tak Jaworek trafił do Mainz, z narzeczoną Katarzyną, którą zresztą wkrótce poślubił. Tomasz grał w drugoligowym klubie, dobrze zarabiał, małżonkowie zwiedzali Niemcy, Francję... To był zdaniem piłkarza najlepszy okres w karierze. Nastrój popsuła jednak sprawa kadry olimpijskiej.
    – Grałem we wszystkich meczach, byłem na zgrupowaniach, dostałem nawet nominację olimpijską, ubranie. Ale na igrzyska nie pojechałem. Do dziś nie wiem dlaczego. Do Barcelony mogło jechać 22 piłkarzy, a ja byłem 23.
    Najbardziej egzotyczną podróż zaliczył Jaworek w 1993 r. Z Niemiec pojechał do Islandii.

    Na wyspie

    Grałem tam trzy miesiące, bo tyle trwał sezon – opowiada piłkarz. – Byłem w pierwszoligowym klubie jedynym zawodowym piłkarzem. Pozostali normalnie pracowali i trenowali... dwa razy w tygodniu. Początkowo mi się to podobało, ale po miesiącu, zastanawiałem się co robić? Zwiedziliśmy z żoną całą wyspę, dość dokładnie zresztą, w dwa tygodnie. Potem pozostały już tylko wycieczki rowerowe.
    Na krótko Tomek wrócił do Polski i znów znalazł się w Niemczech, w II-ligowym Cottbus, gdzie grali m.in. koledzy z Ruchu – Wawrzyczek i Rowicki. Potem był Homburg, wreszcie Jena. Tutaj odnowiła mu się kontuzja, na tyle poważna, że musiał zakończyć karierę.

    Zyski i straty

    Tomasz Jaworek poważnie myśli o pracy w futbolu, w najbliższym czasie planuje skończyć kurs trenerski.
    – Na piłce nie straciłem, przynajmniej finansowo – dodaje. – Właściwie nie muszę już pracować. Pomagam ojcu w firmie, mam rentę z Niemiec i trochę odłożonych pieniędzy, które inwestuję m.in. w nieruchomości. Kokosów nie mam, ale wystarczy na spokojne życie. Można powiedzieć, że jestem zadowolony z życia i jeśli miałbym coś zmienić w przeszłości, to może kilka razy ugryzłbym się w język. Zawsze miałem swoje zdanie i dlatego przez wielu uważany byłem za niepokornego zawodnika. Z czasem dorobiłem się tylu wrogów, ilu przyjaciół. Mam nadzieję, że teraz tych drugich mam więcej.

    I jeszcze jedno. Nie mówmy o karierze. Karierę w futbolu zrobiło w Polsce czterech piłkarzy: Zbigniew Boniek, Krzysztof Warzycha, Józef Młynarczyk i teraz Jerzy Dudek. Ja po prostu miałem swoją przygodę z piłką.




    Tomasz Jaworek urodził się 14 lutego 1970 roku w Mikołowie. Napastnik. Jego pierwszym klubem był AKS Mikołów, do którego trafił w wieku 12 lat.

    Kolejne kluby: Gwarek Zabrze, 1988-89 Górnik Knurów (II liga), 1989-90 GKS Tychy (III liga), 1990-92 Ruch Chorzów (I liga), 1992-93 FSV Mainz (2. Bundesliga), 1993 Vikingur Rejkiavik (Islandia, I liga), 1993-94 AKS Mikołów (liga śląska), 1994 (TUS Padeborn (III liga), 1995-1996 Śląsk Wrocław (I liga), 1996-97 Szombierki Bytom (II liga), 1997-98 FC Energie Cottbus (2. Bundesliga), 1998-99 FC Homburg (III liga), 1999 Carl Zeiss Jena (III liga). W sezonie 2000/2001 zaliczył kilka występów w AKS Mikołów (liga okręgowa).

    Wystąpił w 101 meczach reprezentacji młodzieżowych Polski oraz w 14. spotkaniach reprezentacji olimpijskiej Janusz Wójcika (4 gole). W sumie rozegrał 540 spotkań, zdobywając 338 bramek.

    Sonda

    Czy uważasz, że właściciele i administratorzy budynków, ktorzy nie odśnieżaja chodników wzdłuż swoich posesji powinni płacić wysokie kary?

    • Zdecydowanie tak (69%)
    • Nie, chodniki to nie ich problem (23%)
    • Nie mam na ten temat zdania (7%)