Wybierz region

Wybierz miasto

    Kimono i gitara

    Autor: Leszek Sobieraj

    2006-01-06, Aktualizacja: 2006-01-05 15:18 źródło: Dziennik Zachodni

    Czy jest możliwe, by dżudoka zasnął na macie podczas walki? Okazuje się, że tak. Zdarzyło się to Michałowi Adamczykowi, reprezentantowi Polski w dżudo i ju-jitsu, brązowemu medaliście ostatnich ME.

    Czy jest możliwe, by dżudoka zasnął na macie podczas walki? Okazuje się, że tak. Zdarzyło się to Michałowi Adamczykowi, reprezentantowi Polski w dżudo i ju-jitsu, brązowemu medaliście ostatnich ME.

    – Przez cztery dni pracowałem jako bramkarz w jednym z lokali – wspomina. – Kończyłem pracę o siódmej rano, a o ósmej wyjeżdżaliśmy na zawody dżudo do Czarnych Bytom. Ostatniego dnia turnieju byłem potwornie zmordowany i właśnie wtedy spotkałem moją przyszłą żonę, która także walczyła w turnieju. Znałem ją wcześniej z widzenia, ale wreszcie chciałem porozmawiać, bo dziewczyna bardzo mi się podobała. Przed walką podszedłem i poprosiłem o całusa na szczęście. Powiedziała, że jak wygram, to dostanę. Wszedłem na matę i rzuciłem rywala. Sędzia pokazał wazari, zacząłem trzymanie i wtedy... zasnąłem. Pewnie obudziłbym się już po walce, ale krzyki na widowni sprawiły, że się ocknąłem. Koledzy i trener krzyczeli „Zrób coś”, „Wychodź”. Poczułem, że teraz to nie ja, ale mój rywal mnie trzyma. Widocznie, jak spałem, musiałem zwolnić uścisk. Trwało to około 10 sekund. Udało mi się wyjść z opresji i rzuciłem rywala na ippon. Iza nie mogła wytrzymać ze śmiechu.

    A na całusa Michał musiał jeszcze poczekać.

    Brązowy pas

    W środę dżudoka skończył 21 lat, ale na macie jest już właściwie weteranem, bo rozpoczął treningi mając cztery lata.

    – Któregoś dnia przyszedł do nas wujek i spytał mamę, czy któryś z moich braci nie chciałby trenować dżudo – mówi Michał. – Tomasza, Piotra i Pawła nie było w domu, więc wypadło na mnie. Wszystko potoczyło się bardzo szybko, bo już po tygodniu wystartowałem w pierwszych zawodach, zresztą z Piotrem, który też zaczął chodzić na treningi. Byłem kilkuletnim brzdącem, ważyłem 17 kilogramów, ale wygrałem ten turniej! Dziś mogę powiedzieć, że wziąłem ich podstępem. Nie podobał mi się mój pas do kimona, który przypominał biały sznurek. O wiele ładniejszy był brązowy i właśnie taki założyłem. A czterolatek z brązowym pasem musiał wzbudzać respekt. Ten turniej i wiele późniejszych wygrałem dzięki jednej technice, którą opanowałem najlepiej jak umiałem. Chodzi o mocny rzut przez nogę po złapaniu przeciwnika za pas. Wtedy ten rzut był dla mnie trudny.

    Dlaczego ju-jitsu?

    Przez całą karierę występował w barwach Gwardii Bielsko-Biała, najpierw jako dżudoka, potem zawodnik ju-jitsu. W młodzikach wygrywał większość turniejów. – W dżudo przeszedłem przez wszystkie kategorie wiekowe, zawsze plasując się w czołówce. Trafiłem do kadry olimpijskiej „C”. Trzy razy wystartowałem w mistrzostwach Europy, a najwyższa lokata, jaką zająłem to piąte miejsce. Z czasem jednak bardziej zaczęło mi odpowiadać ju-jitsu, zwłaszcza, że trenowałem także kick-boxing. Ju-jitsu jest sportem bardziej kontaktowym, ciekawszym niż dżudo, jest aktywniejsze, bo zawiera elementy ataku. Ponadto są uderzenia, kopnięcia, które można stosować w zależności od obranej taktyki, a nie jak w dżudo, kiedy akcja następuje po tym, jak sędzia da znak. Z drugiej jednak strony niesie niebezpieczeństwo częstszych kontuzji i urazów.

    Zwiedzić świat

    Michał nie ukrywa, że wybrał ju-jitsu, bo po prostu daje ono większe możliwości podróżowania. A zwiedził już sporo zakątków świata – Urugwaj, Brazylia, Japonia, Korea.

    – Przyznam, że to kusi i jest dodatkowym bodźcem do niełatwych treningów – twierdzi. – W dżudo, aby podróżować trzeba być na samej szpicy, ju-jitsu daje większe możliwości, a wynika to m.in. z faktu, że Polska jest jedną z potęg w tym sporcie walki. Na świecie najwyżej sklasyfikowani są Francuzi, potem Polacy, a na trzecim miejscu Niemcy.

    Czas sukcesów

    W dotychczasowej karierze sportowej Michała najlepszy był ubiegły rok. W ciągu kilku miesięcy sięgnął po brązowy medal Mistrzostw Europy seniorów, zdobył mistrzostwo Polski seniorów i mistrzostwo świata młodzieży.

    – Najwięcej satysfakcji sprawił mi brąz ME, zdobyty we Wrocławiu. Zaczęło się jednak nie najlepiej, bo zrezygnowałem po pierwszej przegranej walce, myśląc, że walczy się do jednej przegranej. Tymczasem wprowadzono system walk do dwóch porażek. Przyjechała cała rodzina i idąc do szatni byłem mocno zawiedziony. W pewnej chwili usłyszałem, jak spiker wywołał mnie na matę. Wróciłem i zdążyłem niemal w ostatniej chwili. Wygrałem przez trzy ippony z Rumunem i Szwedem. W boju o brąz przegrywałem z Włochem 4:10, potem 7:12 i już traciłem nadzieję. Jednak mój dwuletni syn Kuba, który stał niedaleko maty, zaczął mnie tak dopingować, krzyczał „Tata, tata”, że wykrzesałem z siebie resztki sił. Wyrównałem na 15:15, a w ostatnich sekundach wykonałem technikę, za która sędziowie przyznali mi zwycięskie punkty.

    Bieganie z teściem

    Izabela Szewieczek, dziś żona Michała, była przed laty jedną z najlepszych polskich dżudoczek, ma w swej kolekcji m.in. srebrny medal mistrzostw Europy w dżudo. Poszła śladami męża i teraz także trenuje ju-jitsu.

    – Zdarza się, że trenujemy razem, ale rzadko. Iza jest słabsza, bardziej delikatna i moje techniki bywają zbyt mocne. Za to na co dzień biegam z teściem. To dla mnie dobre przygotowanie kondycyjne do walk. Teraz ważna jest dla mnie także nauka. Przez sport trochę ją zaniedbałem, a żeby myśleć o pracy instruktora czy trenera, muszę najpierw zrobić maturę. Dużo czasu staram się spędzać z synem, który jeździ z nami na treningi, robi już pompki, rozciągania i w ogóle ma bardzo dobrą koordynację ruchową. W wolnych chwilach gram też na gitarze, zresztą moja żona, szwagierka i teść również grają. Mamy więc rodzinny zespół – gitarowy.
    Więcej na temat: 

    Sonda

    Czy uważasz, że właściciele i administratorzy budynków, ktorzy nie odśnieżaja chodników wzdłuż swoich posesji powinni płacić wysokie kary?

    • Zdecydowanie tak (69%)
    • Nie, chodniki to nie ich problem (23%)
    • Nie mam na ten temat zdania (7%)