Wybierz region

Wybierz miasto

    Trenerskie wojaże Andrzeja Płatka

    Autor: LESZEK SOBIERAJ

    2002-04-19, Aktualizacja: 2004-12-18 00:47 źródło: Dziennik Zachodni

    Kiedy w 1988 r. obecny trener GKS 71 Tychy Andrzej Płatek zjawił się w Tunisie, rozpoczął się nie tylko prawdziwie egzotyczny rozdział w jego karierze, ale także pełen piłkarskich sukcesów.

    Kiedy w 1988 r. obecny trener GKS 71 Tychy Andrzej Płatek zjawił się w Tunisie, rozpoczął się nie tylko prawdziwie egzotyczny rozdział w jego karierze, ale także pełen piłkarskich sukcesów.

    - W Esperance de Tunis zjawiłem się z Antonim Piechniczkiem i zostałem jego asystentem - wspomina szkoleniowiec. - Równocześnie pełniłem funkcję trenera grup młodzieżowych (dwie drużyny) i dyrektora technicznego klubu. Francuski znałem ze szkoły, ale życie zmusiło mnie, żebym znów zaczął się uczyć. Już w pierwszym sezonie odnieśliśmy z Antkiem wielki sukces, zdobywając mistrzostwo i Puchar Tunezji.
    Równocześnie mój zespół juniorski wywalczył mistrzostwo kraju i zagrał w finale Pucharu Tunezji. W następnym roku skopiowaliśmy te sukcesy i staliśmy się jednymi z najpopularniejszych postaci w Tunezji.

    Andrzej Płatek, były piłkarz Czarnych Pyskowice, a potem Walki Zabrze, rozpoczął pracę trenerską po skończeniu Akademii Wychowania Fizycznego w Katowicach, prowadząc w Walce grupy juniorów, drużynę rezerwową i wreszcie pierwszy zespół. Z tym ostatnim awansował w 1982 r. do III ligi. Dwa lata później otrzymał propozycję od Huberta Kostki, by jako asystent pomógł mu w Górniku Zabrze.

    - Górnik miał wówczas jedną z najlepszy drużyn w Polsce - opowiada A. Płatek. - W sezonie 84/85 wywalczyliśmy mistrzostwo Polski, w następnym roku znów byliśmy najlepsi. Sezon 87/88 to także mistrzostwo Polski, z tym, że już z Antonim Piechniczkiem. Pracowałem ze znakomitymi zawodnikami, z wieloma reprezentantami Polski - Wandzikiem, Cebratem, Urbanem, Iwanem, Pałaszem, Matysikiem, Kostrzewą, Dankowskim, Gunią, Majką, Piotrowiczem, Komornickim, Zgutczyńskim, Orzeszkiem, Cyroniem. Trenerskiego fachu uczyłem się od takich trenerskich sław jak Joachim Szołtysek, Hubert Kostka, Lesław Ćmikiewicz, Antoni Piechniczek, Władysław Żmuda. Byłem także na stażach u Cruyffa w Barcelonie i Topmuellera w Bochum.

    W końcu Andrzej Płatek wylądował na prawie siedem lat w krajach Afryki Północnej. Po dwóch sezonach spędzonych w Tunisie, dwóch tytułach mistrzowskich i Pucharze Tunezji Antoni Piechniczek przeniósł się do Zjednoczonych Emiratów Arabskich, a na jego miejsce przyjechał Władysław Żmuda.

    - I zostałem asystentem Żmudy, pełniąc równocześnie wcześniejsze funkcje. Z seniorami zdobyliśmy kolejne mistrzostwo Tunezji, a z drużyną młodzieżową Esperance wywalczyłem w lidze trzecie miejsce. Razem ze Zdzisławem Podedwornym, który w Esperance zastąpił Żmudę i jugosłowiańskiego trenera Donczewskiego, sięgnęliśmy po Puchar Tunezji, ale wkrótce potem, po ponad czterech latach, opuściłem Tunis. Otrzymałem propozycję z pierwszoligowego klubu Olympique de Beja. W nowym klubie doszło do ciekawego zdarzenia. Otóż w lidze Olympique zajęło szóste miejsce, natomiast drużyna bardzo dobrze spisywała się w Pucharze Tunezji. W półfinale trafiliśmy na zespół... Podedwornego. Ten prestiżowy pojedynek, w którym naprzeciw siebie stanęli dwaj polscy trenerzy rozgrywany był w Tunisie, gdzie miejscowy Esperanc nie przegrał od 10 lat. A nam udało się wygrać 1:0! Nigdy nie zapomnę dnia, kiedy w końcu nasz zespół sięgnął po Puchar Tunezji. Beja to niewielkie 25-tysięczne miasteczko, w którym podejmowani byliśmy niczym koronowane głowy. Piłkarska ekipa stała na balkonie ratusza z pucharem, pierwszym w 65-letniej historii klubu, a wielotysięczny tłum wiwatował na ulicach.
    Do domu wróciłem w spodenkach, bo koszulę i spodnie kibice rozerwali mi na strzępy. Fanatyzm ogarnął wszystkich, podrzucano mnie setki razy, każdy kibic chciał mieć na pamiątkę część mojego ubrania.

    Potem był jeszcze Etoile de Sousse, z którym trener Płatek zdobył brązowy medal. W 1994 r. wrócił do Polski, trenował Walkę Zabrze, ale ponownie wyjechał za granicę, tym razem do Arabii Saudyjskiej, gdzie wraz z trenerem Piechniczkiem prowadził Al Nasser Riadh.

    - W Etoile warunki były znakomite. Mieszkałem w przepięknej willi oddalonej 200 m od morza w okolicach Port Kantaoui, gdzie Roman Polański kręcił "Piratów". Z kolei Arabia Saudyjska okazała się ekskluzywnym więzieniem, z trudnymi do zaakceptowania warunkami dyktowanymi przez fundamentalizm religijny i obyczajowy. Tego okresu nie wspominam dobrze, choć odnieśliśmy wtedy niemały sukces, jakim było zdobycie Pucharu Zatoki Perskiej. W sumie spędziłem za granicą siedem lat, zwiedziłem 14 państw w Afryce i Azji. Trudno powiedzieć, że praca w tych klubach ustawiła mnie finansowo, bo pieniądze to rzecz względna. W każdym razie nie mogę powiedzieć, że jestem człowiekiem zamożnym. Po powrocie do kraju podjąłem pracę w Górniku Wojkowice, potem wprowadziłem do I ligi Ruch Radzionków, ratowałem przed spadkiem z II ligi Myszków, wreszcie związałem się z GKS Tychy.

    Na pytanie o czym marzy, trener Płatek odpowiedział:
    - Marzy mi się stworzenie w Tychach zespołu perspektywicznego, z szansami na awans do wyższej ligi. Chciałbym także młodym piłkarzom przekazać, iż gra w piłkę nożną to nie tylko zarabianie pieniędzy, ale także pasja. Wielkimi piłkarzami czy trenerami mogą zostać tylko ci, którzy naprawdę kochają futbol i temu sportowi podporządkowują swoje życie.

    Andrzej Płatek (55 lat). Absolwent AWF Katowice. Żona Zofia, córka Aneta mieszka w Paryżu, syn Artur, były piłkarz Górnika Zabrze, Polonii Bytom, Rakowa Częstochowa, obecnie w Niemczech gra w III-ligowym zespole Siegen.
    Hobby: tenis, samochód: opel astra.

    Sonda

    Czy uważasz, że właściciele i administratorzy budynków, ktorzy nie odśnieżaja chodników wzdłuż swoich posesji powinni płacić wysokie kary?

    • Zdecydowanie tak (69%)
    • Nie, chodniki to nie ich problem (23%)
    • Nie mam na ten temat zdania (7%)