Wola mniejszości

Barbara i Jan Żadziłkowie w mieszkaniu przy ulicy Dunikowskiego 40 mieszkają od ponad dwudziestu lat. Na palcach jednej ręki są w stanie policzyć wszystkie korzystne zmiany, które przebył w tym czasie ich blok. Po większości z nich - dorzucają - nie ma już zresztą śladu.

Ściany pękają, gzyms się sypie - pokazuje Bogusława Bundyra
Masz zdjęcie do tego tematu? Wyślij

Ściany pękają, gzyms się sypie - pokazuje Bogusława Bundyra (© fot. Katarzyna Grygierczyk. )

Te niekorzystne mają udokumentowane w postaci niezliczonych pism, które liczą już w teczkach. Podobnych, jak te, które pozakładało wielu z ich sąsiadów. To przede wszystkim zapis wieloletniej korespondencji lokatorów mieszkań komunalnych z Miejskim Zarządem Budynków Mieszkalnych w Tychach. Wnioski o malowanie klatki schodowej, uszczelnienie drzwi, ocieplenie budynku. Wszystkie skwitowane uprzejmymi odmowami.

- W zeszłym roku została wymieniona instalacja elektryczna - przyznaje Barbara Żadziłko. - Ale klatka schodowa nie widziała farby od 16 lat. Jest brudna, ściany są pokryte gąszczem napisów, dziurawe jak sito, a tynk kruszy się na podłogę. Nic dziwnego, że podejrzane typy przychodzą tu pić alkohol jak do najgorszej speluny. Dach remontowano przed dekadą, budynki nie są ocieplone, a w mieszkaniach mamy grzyb - wymienia.

- Czynsze nie są niskie - dorzuca Bogusława Bundyra. - Zastanawiam się, gdzie się podziewa nasze remontowe. To pierwszy blok, który widać po wejściu na osiedle, a najgorzej utrzymany. Wstyd nam kogokolwiek zaprosić.

Tyski MZBM rozkłada ręce i tłumaczy, że na niektóre remonty nie chce po prostu wyrazić zgody... wspólnota mieszkaniowa. Innym wydaje się to niedorzeczne, bo wykupione mieszkania to zaledwie jedna trzecia wszystkich lokali w budynku.

- Gmina nie ma w zwyczaju wykorzystywać faktu, że posiada większość udziałów i nie przegłosowuje właścicieli - wyjaśnia Teresa Janeczko, dyrektor MZBM. - Namawialiśmy na termomodernizację, ale nikogo do niej nie zmusimy.
∨ Czytaj dalej

Gdyby wspólnota się zdecydowała, moglibyśmy na przykład zająć się obejściem, wyremontować chodniki. Ale na siłę tam nie wkroczymy.

Przyznaje jednak, że wspólnoty mieszkaniowe w Tychach działają różnie. M.in. te w budynkach wokół placu Baczyńskiego same zdecydowały się np. na termomodernizację. Widać, nie ma to jak sąsiedzi.

Komentarze (0)

avatar

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!

Wybierz kategorię