Rzeźba Ryśka Riedla: Jak rodziła się w głowie jego twórcy, Tomasza Wenklara? [ZDJĘCIA]

Rzeźba Ryśka Riedla powstawała w głowie i pracowni Tomasza Wenklara dużo wcześniej niż dostał zamówienie. Jednym z pierwszych pomysłów był Riedel na koniu na biegunach. - Bo w moim odczuciu ten człowiek nie do końca był dorosły. Było w nim coś z dziecka - mówił rzeźbiarz podczas spotkania w Muzeum Miejskim w cyklu "Popołudnia Czwartkowe".

Lubi piosenki Dżemu. Jego lidera zobaczył raz na przystanku, wracając z liceum plastycznego. Na tym przystanku, na którym teraz stoi jego rzeźba. - Był jak paw wśród wróbli - wspomina. - Jak wyjęty z westernu.

Ile tyszan, tyle wspomnień o Riedlu. Tomasz Wenklar nie ukrywa, że to utrudnia pracę. - Łatwiej pracuje się nad postacią, której nikt nie zna lub zna z nielicznych zdjęć. Wtedy rzeźbi się wyobrażenie - mówi. - A tu musiał być prawdziwy Riedel, taki, jakiego wszyscy znali.

Zamiast klasycznego przystanku w zamyśle artysty miał to być parawan z blachy zakończony ażurowo sylwetkami ptaków. - Bo ptaki były w tekstach i na okładkach Dżemu - mówił Wenklar. - Był to taki krzyk o wolność.

Albo przystanek jako scena. Z krzesełkami. A Riedel byłby jak na scenie. Inny pomysł: Rysiek jako Ikar. Albo przystanek jako saloon, fragment rancza. Lub w formie wozu osadników. To dlatego, że ulubionym filmem Ryśka Riedla był western "Jak zdobywano Dziki Zachód?" Rysiek siedziałby na tym wozie, można by było się do niego dosiąść. Ostatecznie przystanek został przystankiem, a rzeźba stanęła w miejscu, w którym - jak twierdzą ci, co widywali tu Ryśka - najczęściej stał, czekając na autobus.
- Jest lekko wychylony w lewo, jakby poczuł ten boczny wiatr, o którym śpiewał w piosence - tłumaczy Wenklar. - Ten boczny wiatr wytrąca go z osi, z pionu. On był taki wytrącony z pionu, w którym żyjemy. Nie trzymał pionu.

Wiosną na ścianie, na tle której stoi, pojawią się namalowane ptaki jak na okładkach płyt Dżemu. To będzie dopełnienie tej rzeźby, która muzykę ma we włosach, fałdach ubrania. Ubrania, na którym swoje rączki odcisnęły wnuki wokalisty. Widać je z tyłu kurtki.

Marzeniem Tomasza Wenklara jest realizacja w Tychach innych pomysłów związanych z Riedlem. Marzy mu się Riedel na koniu stojący na Paprocanach, na molo. - Odbijałby się w wodzie i byłby jeszcze bardzie oderwany od rzeczywistości - opowiada artysta.

Marzy mu się wprowadzenie w przestrzeń miasta różnych rzeźb kojarzących się z Riedlem: whisky, paw, buty… - On sam mógłby być w tym miejscu, gdzie jest, ale po mieście byłyby jego teksty w postaci symboli - mówi Wenklar. - Jak krasnoludki we Wrocławiu.

Wenklar myśli o swoistym szlaku Riedla. A może nawet bluesa. W przestrzeni miejskiej mogłyby zaistnieć rzeźby także innych twórców bluesa. Tych, na których Rysiek się wzorował. Ktoś z gości "Popołudnia Czwartkowego" w Muzeum Miejskim rzucił, że może by stworzyć w Tychach oś bluesa. W miejsce niezrealizowanej Zielonej Osi.


*NAJZABAWNIEJSZE ŚLĄSKIE SŁOWA - WYNIKI PLEBISCYTU
*WALCZYMY O USTAWĘ METROPOLITALNĄ - POZNAJ EFEKTY

  • Dziennik Zachodni
Więcej na temat:

Komentarze

Liczba znaków do wpisania:  4000/4000

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum oraz Politykę Prywatności.

Jeśli uważasz, że któryś z komentarzy łamie regulamin, to wyślij nam link do tego artykułu na pomoc@naszemiasto.pl

Wybrane dla Ciebie

Powiązane

Więcej na temat:
Więcej na temat:
Więcej na temat:

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, wyłącz Adblock na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować Nie działa? Spróbuj wyłączyć Adblock samodzielnie w ustawieniach.