CENY w BESKIDACH. Ile kosztuje obiad w Szczyrku? Jest drożej niż nad morzem? Sprawdź, czy CENY wzrosły od ubiegłego roku

Jacek Drost
Jacek Drost

Wideo

Zobacz galerię (10 zdjęć)
CENY w BESKIDACH. Niektórzy szczęśliwcy wypoczynek już zaczęli lub zaczną lada dzień. Jedni spędzą urlop nad morzem, inni w górach. Tymczasem w internecie już pojawiły się tzw. rachunki grozy pokazujące jak drogi jest wypoczynek nad polskim morzem - za danie składające się z ryby, zestawu surówek i frytek trzeba zapłacić ponad... 52 zł! Beskidy także przygotowują się na przyjęcie turystów. Sprawdziliśmy więc, jak ceny za zestawy obiadowe kształtują się w popularnym Szczyrku. Oto co się okazało...

Dla branży turystycznej ostatni rok był bardzo trudny. Kolejne fale pandemii koronawirusa i kolejne lockdowny sprawiły, że przez wiele tygodni restauracje, puby, bary, kawiarnie były zamknięte i mogły sprzedawać dania tylko na wynos, co znacznie obniżyło rentowność prowadzonych biznesów. Jeśli do tego doliczymy rosnącą w kraju inflację, a co za rym idzie ceny towarów i usług, to nie trzeba być ekonomistą, żeby wiedzieć, iż prowadzenie w takich warunkach firmy jest skrajnie trudne. Tymczasem zbliżają się wakacje. To dla branży turystycznej potencjalna szansa na podreperowanie budżetów.

Sprawdź MENU poszczególnych restauracji w Beskidach.
Kliknij poniżej w galerię:

W ubiegłym roku Beskidy tańsze niż Bałtyk

W ubiegłym roku u progu sezonu turystycznego, na fali krążących w sieci tzw. rachunków grozy, odwiedziliśmy kilka szczyrkowskich lokali gastronomicznych, by sprawdzić czy ceny w Beskidach również są tak wygórowane jak nad morzem. Okazało się, że nie. Za mniej niż 50 złotych można było kupić zestaw obiadowy, ale z bardziej wyszukanym daniem, niż sama ryba, surówki i frytki. Dostępne były także smaczne zastawy za mniejsze pieniądze.

O tym, jak kształtowały się ceny w ubiegłym roku w Szczyrku pisaliśmy TUTAJ

W tym roku, tuż przed rozpoczęciem sezonu urlopowego, odwiedziliśmy te same szczyrkowskie lokale, by dowiedzieć się czy i o ile wzrosły ceny. „Rajd" po szczyrkowskich lokalach zaczęliśmy od Przełęczy Salmopolskiej, gdzie działa Gospoda na Przełęczy na Białym Krzyżu.

Górale starają się trzymać stare ceny

Agnieszka Smolarek, współwłaścicielka Gospody na Przełęczy na Białym Krzyżu, stwierdziła, że w porównaniu z ubiegłym rokiem niektóre ceny poszły w górę o jakieś 5-10 procent, bo po prostu wzrosła cena produktów, ale nie jest to drastyczna podwyżka, wynosi około 1 czy 2 złotych w przypadku niektórych dań.

- Ceny wszystkiego idą do góry, więc także musieliśmy je nieco podnieść. Nie chcemy jednak zniechęcić klientów, bo konkurencja jest duża, więc podwyżka jest minimalna, a w przypadku niektórych dań nawet jej nie ma. W mojej opinii różnica nie duża. Liczymy się z mniejszym zyskiem - stwierdziła Agnieszka Smolarek.

W Gospody na Przełęczy na Białym Krzyżu za zupę trzeba zapłacić od 10 do 15 złotych, a zestaw obiadowy składający się ze schabowego, frytek i surówek kosztuje 26 zł.

W położonym nieco niżej Gościńcu Salmopolskim ceny zostały utrzymane na poziomie ubiegłego roku. - Nie podnieśliśmy cen, bo staramy się, żeby goście do nas wracali, żebyśmy mieli stałych klientów, bo na nich nam bardzo zależy - mówi Anna Łukecza, menager w Gościńcu Salmopolskim. Przyznaje, że nie jest to łatwe, bo ceny idą w górę, ale jeśli chodzi o gastronomię, to u nich ceny nie wzrosły. Na przykład zestaw: filet z pstrąga z pieca z sosem kurkowym, puree ziemniaczanym, bukietem sałat w sosie vinegrette (350 gr) trzeba zapłacić 39 zł. - W wakacje nie planujemy podwyżek - podkreśla pani Anna.

W Beskidach zjemy smaczniej i taniej

Markowa Destylarnia leży w centrum Szczyrku. Kierownik lokalu Edyta Bednarz mówi, że ceny dań głównych wzrosły zimą, później spadły i nieznacznie wzrosną w sezonie wakacyjnym.

- Wzrosną w granicach zdrowego rozsądku - mówi pani Edyta.

W tygodniu zestawy obiadowe z zupą i drugim daniem kosztują 31 zł. Jeśli jednak ktoś szuka bardziej wyszukanego dania, może zamówić pierś z kurczaka z młodymi ziemniakami, szparagami, dipem chrzanowym, jajkiem panko i oliwą dymkową w cenie 35 zł, a udziec wołowy z kopytkami, młodymi warzywami i demi glace kosztuje 49 zł, czyli i tak taniej niż ryba z frytkami nad morzem.

Ceny na podobnym poziomie są w działającej przy pl. Świętego Jakuba, w centrum Szczyrku, karczmie Stary Młyn. Za kotlet schabowy o nazwie "Nasza Polska" trzeba zapłacić 22,90 zł, frytki kosztują 6,90 zł, a zestaw surówek - 7,90 zł. Pieczone żebro w sosie BBQ można zamówić za 25,90 zł, a pstrąga smażonego w maśle czosnkowym za 34,90 zł.

Patrząc na te ceny trzeba przyznać, że w Beskidach można zjeść taniej, a do tego smaczniej niż nad morzem.

Sprawdź MENU poszczególnych restauracji w Beskidach.
Kliknij poniżej w galerię:

CENY w BESKIDACH. Ile kosztuje obiad w Szczyrku? Jest drożej...

Materiał oryginalny: CENY w BESKIDACH. Ile kosztuje obiad w Szczyrku? Jest drożej niż nad morzem? Sprawdź, czy CENY wzrosły od ubiegłego roku - Żywiec Nasze Miasto

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie