Historia linii trolejbusowej w Tychach - trolejbusem ze stanu wojennego

Jacek Pudło
arch. NM
Rok 1982, w Polsce panuje stan wojenny, tymczasem w Tychach decyzją wojewody, rozpoczyna się budowę pierwszej linii trolejbusowej. Nowe Tychy, symbol planu 6-letniego, zbudowane w latach 50-tych, otrzymały komunikację trolejbusową, która po kryzysie paliwowym wróciła w socjalistycznej Polsce do łask.

Na pierwszą linię sprowadzono trolejbusy produkcji radzieckiej. Były to pojazdy marki ZIU 682, które produkowano wówczas masowo na potrzeby całego Związku Radzieckiego, a także eksportowano do „państw sojuszniczych”. Na jesieni ruszyła pierwsza linia trolejbusowa, a wkrótce skończył się stan wojenny. Mieszkańcy Tychów mogli od tej pory przyzwyczajać się do widoku nietypowych autobusów z pałąkami, w innych częściach Polski zwanych zdrobniale „trajtkami”.

Zwarta zabudowa stutysięcznego miasta ułatwiła oplecenie go siecią trakcyjną. W okresie 1982-1988 prowadzono intensywną budowę sieci. Do 1988 roku zbudowano 19,4 kilometrów tras, na których kursowały cztery linie. Kursowały, o ile akurat trolejbusowi nie wypadł odbierak, zrywający odciągi sieci, w wyniku niefrasobliwej jazdy kierowcy. Tyski zakład cierpiał bowiem na trudności kadrowe. Brakowało kierowców z uprawieniami na trolejbus, aby obsłużyć wszystkie linie zgodnie z planem. Trolejbusy funkcjonowały bez zajezdni – stacjonowały na wydzielonym placu na zajezdni autobusowej. Sytuacja była trudna, bo z braku części zamiennych wymagana była ich regeneracja, co przy braku zaplecza technicznego było niemożliwe. W rezultacie, z 24 trolejbusów na stanie, jeździł… co trzeci.

Inną osobliwą trudność stanowił brak wozu z podnośnikiem. Gdy zerwaniu ulegała sieć, na trawnik i chodnik wkraczał zbudowany w Wojewódzkim Przedsiębiorstwie Komunikacyjnym wóz sieciowy na bazie ciężkiego autobusu Ikarus bądź niewiele lżejszy Star. Sieć udawało się naprawić, ale chodniki i trawniki ulegały dewastacji.

Rok 1989 przyniósł nowe realia ekonomiczne. Wszelkie inwestycje w komunikację spoczęły na barkach samorządów lokalnych. Tyskie trolejbusy szczęśliwie tą próbę wytrzymały, w przeciwieństwie do dębickich, warszawskich i słupskich, które nie dotrwały 2000 roku.

Z czasem radzieckie trolejbusy ZIU zamieniono na nieco mniej kłopotliwe Jelcze, później pojawiły się niskopodłogowe Solarisy Trollino 12. Trolejbusy są w Tychach od 29 lat i chyba dziś trudno wyobrazić sobie miasto bez tych nieemitujących zanieczyszczeń pojazdów. Tabor stanowią w większości odremontowane własnymi siłami TLT jelcze, lecz już wkrótce dzięki dotacji z Unii Europejskiej, wspierającej ekologiczne środki transportu, ulegnie to zmianie.

Autor pracuje obecnie nad książką pod tytułem „Trolejbusy w Polsce” i jest zainteresowany kontaktem z osobami (m. in. emerytowanymi pracownikami WPK Katowice), które mogłyby go wesprzeć w upamiętnianiu historii tyskich trolejbusów. Kontakt e-mailowy: jp555@poczta.onet.pl.

200zł mandatu za mruganie światłami

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie