Lawina w Tatrach - 14 lat później. LO im. Kruczkowskiego w Tychach pamięta

Jolanta Pierończyk
Lawina w Tatrach - 14 lat później Jolanta Pierończyk
Lawina w Tatrach - 14 lat później. LO im. Kruczkowskiego w Tychach pamięta o uczestnikach szkolnej wyprawy, którzy zginęli w drodze na Rysy 28 stycznia.

To też był wtorek, tak jak dziś. Mniej więcej ta godzina. Słońce może wtedy mocniej świeciło, ale jakoś dziwnie niepokojąco. Byliśmy na feriach. Przeżywałem swoje kapłańskie rekolekcje. I wtedy przyszła wiadomość, że coś się wydarzyło w Tatrach. Człowiek jakoś chciał się bronić myślą, że to może nie chodzi o tę grupę. Radio jednak podało, że to liceum, że Tychy i że Rysy. Nawet ja, ksiądz, kompletnie nie wiedziałem, jak mam to wszystko przyjąć. Tego nie uczą ani w seminarium, ani w żadnej innej szkole

– tak ks. Damian Gajdzik rozpoczął swoją homilię w kościele Świętej Rodziny podczas wtorkowej mszy św., 31 stycznia, w intencji ofiar lawiny, która zeszła z Rysów 14 lat temu, 28 stycznia o 10.45. Zginęło pod nią osiem młodych osób: sześcioro licealistów z LO im. Kruczkowskiego, starszy brat (student) jednego z nich i jeden z opiekunów.

Lawina w Tatrach - 14 lat później. Na ambonie stanął świadek

Co roku, w kolejną rocznicę, w kościele Świętej Rodziny gromadzi się społeczność Kruczka i oddaje hołd zmarłym, którzy kiedyś byli jej ważną, wręcz nietuzinkową cząstką.
- Różne słowa padały z tej ambony przez te lata. Dziś chciałbym, abyście posłuchali świadka – powiedział do zebranej młodzieży.
Tym świadkiem był on sam. Katecheta, który zaczął uczyć religii w Kruczku we wrześniu 2002 r., na kilka miesięcy przed tragedią. Uczył klasy, do których chodzili Ewa Pacanowska i Przemek Kwiecień oraz Justyna Narloch.
- Śmierć sprawia, że ocena się bardziej łagodzi albo wyostrza, ale myślę, że to byli normalni młodzi ludzie. Dokładnie tacy, jak przystało na młodych, którzy mają pytać, buntować się, cieszyć, radować – powiedział nam.
Utkwili mu w pamięci.
- Przemek to był potężnie zbudowany chłopak, dziewczyny lubiły się do niego tulić, a on je tak ogarniał całym sobą. Siedział w ostatniej ławce, w środkowym rzędzie. Taki dobry misiu klasowy – opowiadał. - Justyna była najmłodsza. Lubiła góry, żeglarstwo. Taka drobniutka, cichutka. Zawsze mi się wydawała nie z tego świata. Ewa, wprost przeciwnie - zadziorna. Młoda artystka. Modelka. Lubiła dyskutować. W klasie wchodziła na parapety i otwierała okna. „Tu jest za duszno, tu się wszyscy podusimy”, mawiała. Kiedy się sprzeczaliśmy na katechezie, to mówiła: „Księże, jak już tam pójdziemy do góry, to się okaże, kto ma rację: ksiądz czy ja”. Nie spodziewałem się, że to tak szybko nastąpi. Trzy dni przed śmiercią była na studniówce swojego chłopaka jako osoba towarzysząca w pięknej sukni, którą sobie podobno sama zaprojektowała. Była śliczna. Następnym razem, niestety, była w tej sukni już w trumnie.
Podczas kazania w czasie rocznicowej mszy zebrana w kościele Świętej Rodziny młodzież usłyszała z jego dawnego katechety całą historię sprzed 14 laty. Dyrektor Joanna Wojtynek powiedziała, że kiedy mówił, minuta po minucie wracały jej w pamięci wydarzenia tamtego czasu.

Lawina w Tatrach - 14 lat później. Jedzie na cmentarz i opowiada im o życiu

- Zawiodły wtedy ziemska logika i ziemskie poczucie sprawiedliwości – mówił. – Musieliśmy się zmierzyć z rzeczywistością. Z bólem w sercu trzeba było godzić się z wolą Bożą. Spotykaliśmy się, by się do siebie przytulić, wspólnie popłakać lub pomilczeć, a także modlić, choć nie wiadomo było o co. Było ciężko. Nie ma dnia, bym o nich nie myślał i nie pytał: dlaczego, choć odpowiedzi się chyba nie doczekam. Czasem jadę na Wartogłowiec, siadam na ławeczce przy ich grobach i opowiadam im o życiu, problemach, rozczarowaniach i miłości.
Kończąc, zwrócił się do obecnych licealistów Kruczka.
- Bądźcie szczęśliwi i miejcie marzenia. Wyznaczajcie Rysy swojego życia. Miejcie marzenia i pragnienia, jak mieli je oni, jak wychodzili, by zdobyć szczyt ziemski, a zdobyli niebieski – powiedział, a do Nieobecnych rzekł: Trzymajcie się tam, w niebie. Kiedyś się tam spotkamy. Będą łzy, ale już nie bólu, ale radości.
Msza zakończyła się tradycyjnie „Kolędą dla nieobecnych”, przy której trudno pohamować łzy. Wcześniej, słowa tego utworu ks. Gajdzik zacytował w swoim kazaniu: „Daj nam wiarę, że to ma sens,/Że nie trzeba żałować przyjaciół./Że gdziekolwiek są ,dobrze im jest,/Bo są z nami choć w innej postaci.”

Lawina w Tatrach - 14 lat później. Rodzice zmarłych są wdzięczni za pamięć

- Cieszę się, że dyrekcja i nauczyciele pamiętają o kolejnych rocznicach naszej tragedii. Dziękuję, że na tych mszach jest kościół pełen młodzieży, która przecież nie znała naszych dzieci. To dla mnie osobiście jest bardzo ważne. To pomaga przetrwać ten trudny czas. Bardzo dziękuję za pamięć - powiedziała Wioletta Lenartowicz, która 14 lat temu straciła jedynego syna.
Po mszy młodzież wróciła do szkoły, na lekcje, a delegacje klas spotkały się pod tablicą, która z nazwiskami ofiar lawiny zawisła na jednej ze ścian w szkole w pierwszą rocznicę tragedii.
Przeczytano wiersz napisany 14 lat temu przez jedną z ówczesnych uczennic Kruczka. Wszystkie plany i nadzieje odeszły wraz z wami tam, gdzie świat się śmieje (…) Boże, dlaczego tak się dzieje, że odchodzą ci, których kochamy…”
Dzisiejsi uczniowie LO im. Kruczkowskiego nie ukrywa, że ta pamięć żyje w nich tylko dzięki dyrekcji i nauczycielom, którzy przeżyli śmierć ich rówieśników.
- Słowa, jakich używają, wyraz twarzy i emocje, jakie im towarzyszą uświadomiły mi rozmiar tamtej tragedii - powiedział pierwszoklasista, Piotr Golemo.
Kwiaty na grobach zmarłych licealistów, brata jednego z nich oraz jednego z opiekunów szkoła złożyła już w zeszły piątek, 27 stycznia.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie