Ojciec Remigiusz Langer Człowiekiem Roku 2012 w Tychach

Jolanta Pierończyk
O. Remigiusz Langer
O. Remigiusz Langer Jolanta Pierończyk
Ojciec Remigiusz Langer Waszymi głosami zwyciężył w naszym plebiscycie na Człowieka roku 2012 w Tychach. Gratulujemy.

Ojciec Remigiusz Langer,tyski franciszkanin. Największy sukces ub. roku to oryginalny pomysł na roraty w scenerii królewskiego zamku. Nowością był też Franciszkański Bal Młodych na sylwestra. Z jego inicjatywy już po raz 3. odbyła się w Tychach Noc Świętych jako alternatywa dla Halloween. O. Remigiusz jest ponadto ewangelizatorem na Woodstocku.

Więcej o laureacie przeczytacie w najbliższym tygodniku "TYCHY" Dziennika Zachodniego

Fragment rozmowy z o. Remigiuszem już teraz:

Czuje się ojciec Człowiekiem Roku?
- Nie. Absolutnie nie.

Plebiscyt był bardzo emocjonujący. Walka o tytuł trudna. Poparcie dla księdza prałata też było bardzo duże. Szala zwycięstwa co rusz przechylała się na jego stronę.
- Nie ukrywam, że się niepokoiłem. Szczerze mówiąc, jako kapłan nie powinienem brać udziału w takich plebiscytach. Posługa kapłańska nie powinna być w ten sposób mierzona i oceniana. Z drugiej jednak strony, jest to działalność o charakterze społecznym, więc ludzie mają prawo do oceny.
Nie ukrywam też, że była radość (bo nominacja, a potem takie poparcie) oraz ciekawość, jak się to skończy, jak ostatecznie zostanę oceniony. Wiem jednak, że to nie ja jako ja, Remigiusz Langer, w tym wszystkim byłem najważniejszy, ale Jezus i to, że Jego głoszę.

Cytatem z Ewangelii zamknął ojciec dyskusję, która w komentarzach robiła się równie zacięta jak sama walka na głosy.
Zastanawiałem się, czy powinienem, ale nie mogłem jednak nie zareagować, widząc, że robi się coraz ostrzej, że wystarczy jeszcze jedno mocniejsze słowo i wszystkim puszczą nerwy.
Odezwała się w ojcu dusza woodstockowego ewangelizatora, który stawia czoła nie zawsze przyjaźnie nastawionemu audytorium?
Doświadczenia Woodstockowe rzeczywiście odegrały tu swoją rolę. Pomyślałem sobie, że jeśli tam spotykam się twarzą w twarz z bardzo różnymi ludźmi i dzięki pomocy Ducha Świętego udaje się z nimi nawiązać kontakt, a nawet doprowadzić do spotkania z Jezusem, to czemu nie zrobić tego samego poprzez Internet.
Często bywa tak, że my, kapłani, mówimy o Panu Jezusie i Jego Ewangelii w przestrzeni dla nas bezpiecznej, ale gdy wyczuwamy zagrożenie czy jakiś nacisk, przestajemy być świadkami Chrystusa. A czasy są takie, że wymagają wyrazistości i transparentności. Jeśli wybrałem głoszenie Ewangelii, to muszę to robić zawsze i wszędzie, a nie tylko tam, gdzie mi wygodnie.

Wjazd samochodem do centrum niemożliwy?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie