„Ściema po polsku”, czyli satyra na polski show-biznes

Materiał informacyjny Ściema Po Polsku
Nareszcie jest. W kinach w całym kraju można już zobaczyć najnowszą komedię Mariusza Pujszo „Ściema po polsku”. Premiera filmu odbyła się 9 lipca w stołecznym kinie Luna. Pierwsze seanse zobaczyły tysiące widzów.

Premiera przekładana była kilka razy z powodów obostrzeń pandemicznych, które wymusiły zamknięcie kin. Ale nawet w dniu premiery rozpoczęcie seansu trzeba było opóźnić o kilkadziesiąt minut, bo nad Warszawą rozszalała się burza z ulewą, która spowodowała, że nie wszyscy goście i widzowie mogli dotrzeć na czas. Na czas, choć już podczas ulewy, dotarł natomiast sprawca całego zamieszania Mariusz Pujszo, który do Luny przyjechał najnowszym rolls-roycem.

Kolejna burza miała miejsce w sali kinowej już po zakończeniu seansu. To kilkuminutowa burza oklasków widzów, którzy przez półtorej godziny świetnie bawili się oglądając premierę „Ściemy po polsku”.

Ten obraz to kolejne dzieło Mariusza Pujszo, aktora, reżysera, scenarzysty i producenta, twórcy takich filmów, jak „Polisz kicz projekt” czy „Królowie życia”. „Ściema po polsku” to zwariowana, nieprzewidywalna i prawdziwa komedia o kulisach szołbiznesu, o parciu na szkło, o łatwej kasie, wreszcie o wielkich ściemach i biznesie robionym „po polsku”. Do czego są w stanie posunąć się aktorki w drodze po sławę? Czy jest coś, co może je powstrzymać? O tym dowiecie się, oglądając „Ściemę po polsku”.

Takiego filmu w polskiej kinematografii jeszcze nie było. W tej komedia aktorzy nie wiedzą, że grają w filmie, reżyser nie ma pojęcia o reżyserowaniu, a scenarzysta zapomniał napisać scenariusz. Realizacja tego obrazu również jest oryginalna. Film ma bowiem formę paradokumentu, jakość obrazu jest jak ze smartfona, bohaterowie mówią „na żywo” na planie, nie ma dubli, a wszystko podgląda ukryta kamera. Każdy tu kombinuje i ściemnia, bo pragnie zaistnieć lub zarobił łatwą kasę.

„Ściema po polsku” to film wyjątkowy pod jeszcze jednym względem. Zagrali w nim aktorzy, m.in. Mariusz Pujszo, Marek Włodarczyk czy Henryk Gołębiewski, ale również kabareciarz Grzegorz Halama, zagrali też amatorzy, m.in. znakomicie debiutujący na dużym ekranie Piotr Adamczuk, a także muzyk Krzysztof K.A.S.A. Kasowski i ludzie biznesu.

A widzowie? Podczas oglądanie filmu jedni zwijają się ze śmiechu, inni początkowo czują zakłopotanie, a nawet wstyd. Lecz potem i oni nie mogą powstrzymać się od śmiechu. Bo „Ściema po polsku” to film autoironiczny, film o nas, o Polakach. Jesteśmy tacy, jak jego bohaterowie.

Nadgorliwy reżyser-samozwaniec i jego kompan (w tych rolach Mariusz Pujszo i Grzegorz Halama), po serii nieudanych interesów pragną zostać gigantami światowego kina i rekinami szołbiznesu, choć nie do końca wiedzą jak. Gdy dołącza do nich trzeci, lekko gamoniowaty biznesmen (Piotr Adamczuk), postanawiają nakręcić film, ale oczywiście bez jakiegokolwiek scenariusza...

Skojarzenia z Tarantino i Gyu’em Ritchie absolutnie dozwolone, z jednym zastrzeżeniem: jest jeszcze lepiej, bo prawdziwe i po polsku... Jak skończy się jazda tym zwariowanym rollercoasterem? Jeszcze bardziej nieprzewidywalnie….

„Ściema po polsku” to film udający dokument, reportaż zza kulis. Bohaterów na każdym kroku śledzi kamera. Liczne sceny stanowią nieprzewidziane, prawdziwe wpadki z planu, a spontaniczne improwizacje są elementem ustawiana kamery w najmniej odpowiednich miejscach. Największym atutem filmu są sami główni bohaterowie i ich dialogi, na miarę Himilsbacha i Maklakiewicza z filmu Rejs w XXI-wiecznym wydaniu.

Szczególne podziękowania dla partnerów premiery filmu „Ściema po polsku”, a znalazły się wśród nich takie firmy jak: Opax i Aviroyal Palace (partnerzy główni) oraz Holiday Park & Resort, Pujszany, Intermarche Kolbuszowa, Jump Planet, Woodlife, Skoff, Deluxe Vodka, Hotel Senator, Implantik, Restauracja Gruba Ryba, Restauracja Trattoria Boccone, Klub Opera, Figaro Drukarnia i Agencja Reklamowa.

Zwiastun:

Wideo

Materiał oryginalny: „Ściema po polsku”, czyli satyra na polski show-biznes - Polska Times

Dodaj ogłoszenie