Wyszukiwarka wyborcza

Wybory Parlamentarne

Sprawdź, gdzie możesz zagłosować

Do wyborów pozostało

  • 01dzień
  • 00godz.
  • 33min.
Odwiedź serwis wyborczy 

Tyski lekarz: pandemia koronawirusa to nauczka, z której tylko część z nas wyciągnie wnioski

Agata Pustułka
Agata Pustułka

Wideo

Zobacz galerię (1 zdjęcie)
Dr Dawid Ciemięga o koronawirusie. - Mam wielu kolegów podróżników, biologów, ekologów. Często zastanawiamy się, do czego ten świat zmierza i zwykle przychodzi jedna odpowiedź: do rozpadu, czego początkiem jest historia koronawirusa. Ale koronawirus to zaledwie trailer, zwiastun tego, co nas czeka. A będą to ogromne, nie do opanowania przez ludzkość zmiany klimatyczne - mówi dr Dawid Ciemięga, pediatra, zwolennik szczepień, obrońca przyrody.

Czego pandemia koronawirusa, z którą się teraz mierzmy, może nas nauczyć?

Ona jest nauczką, ale tylko część z nas wyciągnie z niej wnioski. Większość na pewno nie, co podpowiada nam nieodległa historia kilkunastu lat. Niedawne epidemia SARS i MERS były takim początkiem, ale generalnie nie przełożyliśmy tych doświadczeń na praktyczne działania. Oprócz tego, że jestem lekarzem, działam na rzecz ochrony przyrody. Mam wielu kolegów podróżników, biologów, ekologów. Często zastanawiamy się do czego ten świat zmierza i zwykle przychodzi jednak odpowiedź, że do rozpadu, czego początkiem jest historia koronawirusa. Ale koronawirus to zaledwie trailer, zwiastun tego, co nas czeka. A będą to ogromne, nie do opanowania przez ludzkość zmiany klimatyczne.

Czytaj także

A może ta pandemia zmieni nas na lepsze?

Nie sądzę. Z jednej strony, od dawna biolodzy przestrzegali przed tym, co to dzieje się np. na rynku dzikich zwierząt, o bezpowrotnym wyginięciu niektórych gatunków. Z drugiej strony, popatrzmy, jak zaczął się ten rok, co też jest symboliczne - od wielkich pożarów w Australii. Byłem tam wtedy, ale nie przypuszczałem, że przybiorą tak wielki rozmiar. Nie ma wątpliwości, że Australia się ociepla, a niestety niektórzy wpływowi ludzie nie wierzą, że klimat zmienia się i że te zmiany mogą unicestwić ludzkość, i nic sobie z tego nie robią. Podobnie zresztą było w przypadku koronawirusa. Gdy dochodziły do nas niepokojące sygnały z Chin, były bagatelizowane, choć niektórzy przypuszczali, że dojdzie do epidemii, bo były dowody. Zauważmy jednak, jak informacje ze strony ekspertów, biologów, epidemiologów są bagatelizowane. Są ośmieszani, hejtowani. Teraz, jak świat chce pomocy, szczepionki, leków, to nagle do tych niezbyt dobrze opłacanych, lekceważonych, wyciąga się ręce z prośbą o pomoc. Jeszcze niedawno byliśmy ekoterrorystami, a niebawem zacznie się do nas wołać: ekolodzy ratujcie. Zawsze tak jest w wypadku kryzysu - na początku ludzie jednoczą się, pomagają sobie. Potem szybko zapominają o tych chwilach jedności i jadą pełnym gazem na egoizmie.

Jeszcze niedawno byliśmy ekoterrorystami, a niebawem zacznie się do nas wołać: ekolodzy ratujcie. Zawsze tak jest w wypadku kryzysu - na początku ludzie jednoczą się, pomagają sobie. Potem szybko zapominają o tych chwilach jedności i jadą pełnym gazem na egoizmie.

Poważni politycy uważają, że nie istnieje smog, antyszczepionkowcy, dla których jest pan jednym z głównych wrogów, są zapraszani do sejmu. Ogarnęło nas jakieś szaleństwo, pomieszanie wartości...

Problem smogu jest bagatelizowany od lat. Dopiero oddolne ruchy społeczne przyniosły zmianę nastawienia. My, lekarze, ten "smog" widzimy w pracy. Dzieci intensywnie kaszlą, rodzice czują pieczenie w gardle. To fakty, które nie były brane na poważne. Teraz mamy całkiem sporą grupę fanów teorii spiskowych, którzy mówią, że ta koronawirusowa pandemia w ogóle nie istnieje, że to fikcja, albo że jest spowodowana siecią 5G, albo wydostała się z chińskiego laboratorium wojskowego celowo. Jeszcze inna grupa uważa, że wirusa stworzono po to, by za chwilę wynaleźć na niego szczepionkę, żeby na jej sprzedaży zarobiły firmy farmaceutyczne. Spora część społeczeństwa wierzy w te głupoty, mimo że mamy XXI wiek i takie wielkie osiągnięcia w nauce. My z tymi poglądami do końca nie wygramy, my możemy tylko je marginalizować, by nie stały się przedstawicielami głównego dyskursu. To idiotyzm, że tak wiele osób musi marnować swój cenny czas, by obalać te bzdurne teorie, ale od tego nie uciekniemy.

Pojawia się wiele mitów dotyczących leczenia koronawirusa: a to że witamina C na niego działa, a to, że zachorowanie zależy do grupy krwi, albo żeby nie brać ibuprofenu...

Takie informacje przynoszą więcej szkody niż pożytku. Budzą strach. Radzę: słuchajmy tylko ekspertów i sprawdzonych informacji. Proszę nie brać na poważnie informacji związanych z zagrożeniem i leczeniem koronawirusa, które pokazują się codziennie w mediach, gdzie nie jest to autoryzowane i komentowane przez ekspertów. To jest prawdziwa plaga spekulacji, które już niektórzy koledzy po fachu rozsyłają. Niemal wszystkie te informacje są po dwóch dniach prostowane i zmieniane. Wszystko to opiera się o kluczowe stwierdzenia "być może", "zauważono", "chińscy jacyś naukowcy". Grupa krwi A jest po prostu najbardziej powszechna, więc oczywiste jest to, że najwięcej chorych ma taką grupę. Ja mam grupę krwi A i niczego to nie zmienia dla mnie. Nie ma również oficjalnego stanowiska, żeby nie zażywać ibuprofenu, o którym pojawiło się wiele informacji niesprecyzowanych. Nie ma dowodu na to, aby zażywanie ibuprofenu prowadziło do zwiększenia ryzyka choroby lub jej ciężkiego przebiegu. Proszę opierać się tylko na oficjalnych komunikatach lub na tym, co mówią w mediach eksperci od chorób zakaźnych czy wirusolodzy, a nie na tym, co ktoś na Facebooka wysyła.

Czytaj także

Czy w Polsce dobrze radzimy sobie z epidemią koronawirusa? Powszechna jest opinia, że wykonujemy za mało testów.

Robienie testów każdemu nie ma sensu. Zrobienie testu zbyt szybko mija się z celem. Mamy jednak problem, że wiele osób siedzi na kwarantannie, to dotyczy obecnie lekarzy i pozostałego personelu medycznego, i nie wiedzą oni, czy są zarażeni. Gdyby takim osobom po kilku dniach wykonać test, miałoby to sens, bo po pierwsze wiemy, czy mogli zarazić innych, czy będą mogli wrócić do pracy. Takie czekanie na kwarantannie to często czekanie w zawieszeniu. Brakuje testów w sytuacjach, gdy ludzie siedzą w domach mając objawy przeziębienia, ale mogą być zarażeni koronawirusem, a przebywają w domu z całą rodziną zupełnie nie wiedząc, w jakiej są sytuacji. A jeśli są zarażeni, to pozostali członkowie rodziny nie tylko są narażeni, ale mogą przenosić wirusa dalej.

Powtarzam zawsze: proszę opierać się tylko na oficjalnych komunikatach lub na tym, co mówią w mediach eksperci od chorób zakaźnych czy wirusolodzy, a nie na tym, co ktoś na Facebooka wysyła.

Jak pan widzi przyszłość pandemii w Polsce ? Respiratorów, leków, lekarzy, pielęgniarek już od dawna brakuje!

W pandemię weszliśmy z katastroficznego poziomu, jeśli chodzi o służbę zdrowia. Wszystko ledwo się trzymało. Zamykano oddziały. My, lekarze, pielęgniarki, od środka widzieliśmy katastrofę. Jedynym ratunkiem jest solidarność ludzka. Mamy obecnie zbiórki, pomoc od przedsiębiorców, prywatne inicjatywy, a medycy sami kupują, co się da, aby się chronić. Ale to moim zdaniem jest desperacja. Wszystko robimy na ostatni moment. Bardzo boję się, że zarażać się będzie coraz więcej medyków, a na leczenie czekają nie tylko chorzy na koronawirusa, są przecież także pacjenci do wycięcia wyrostka, osoby z chorobami serca, nowotworami. To niewyobrażalne problemy, wręcz - przy naszych możliwościach - nie do ogarnięcia. Mamy wciąż wielu pacjentów potrzebujących zwykłej medycyny. Na razie nie mamy wielu chorych na koronawirusa w ciężkim stanie. Mamy jednak sporo osób w grupach ryzyka.

Trzeba dbać o to, żeby być w dobrej formie, w gotowości na walkę z wirusem. Jak najmniej stresu, jak najwięcej snu, jak najwięcej zbilansowanej diety, bogatej w rośliny i owoce.

Jednak szczyt zachorowań ma dopiero nadejść.

Może uda się ominąć scenariusz włoski. Szacuje się, że znaczna część społeczeństwa się zarazi, niektórzy twierdzą, że cała ludzkość prędzej czy później się zarazi. Po przechorowaniu wytwarzamy przeciwciała, które dają odporność i ograniczy to epidemię po jakimś czasie. Prawdą jest, że były przypadki ponownych zachorowań, ale bardzo sporadyczne. Jednak wciąż wielu kwestii jeszcze nie zweryfikowano, dlatego są one w sferze przypuszczeń. Najważniejsze jest to, że większość osób przechodzi tę chorobę bez poważnych komplikacji, zagrożone są osoby starsze, a choroby przewlekłe układu krążenia, płuc, cukrzyca, nadwaga czy choroby autoimmunologiczne są czynnikami ryzyka. Dla sporej części społeczeństwa sytuacja ma dobre perspektywy. Śmiertelność koronawirusa w chwili obecnej wynosi ok. 4 proc. i jest istotnie wyższa niż grypy, ale finalnie może się okazać, że to tylko 1-2 proc., ponieważ te 4 proc. zgonów dotyczy przypadków zbadanych.

Czytaj także

Bardzo wiele osób nawet nie wie, że jest zarażona koronawirusem...

Są to osoby bezobjawowe lub skąpoobjawowe, niezdiagnozowane. Na ostateczne podsumowanie trzeba będzie zaczekać, nie sądzono, że tak wiele osób może być zarażonych i nie mieć objawów lub mieć je słabo nasilone. Sytuacja jest ciągle rozwojowa, dlatego na porównania statystyczne z innymi choroba przyjdzie czas, na tę chwilę grypa w liczbach zachorowań i zgonów na całym świecie wciąż wyprzedza aktualna pandemię.

Wiele osób odczuwa lęk, ścisk w gardle, ucisk w klatce, a nawet objawy choroby, której nie ma. To wszystko nadmiar bodźców i stresu, a to w czasie epidemii jest bardzo niewskazane. Ludzie teraz łatwo popadają w panikę.

Jak długo jeszcze potrwa ten stan?

Epidemia wirusa może trwać jeszcze kilka miesięcy i wcale nie musi się skończyć z ociepleniem i wiosną, jak niektórzy twierdzą. Wiele kwestii to spekulacje, podobnie jak doniesienia o przełomach, które często zanim w ogóle będą mieć znaczenie praktyczne, to minie wiele miesięcy. Nie można tego brać za pewnik. Dlatego polecam w ogóle jak najbardziej odcinać się od śledzenia non stop wiadomości. Wiele osób odczuwa przez to lęk, ścisk w gardle, ucisk w klatce, a nawet objawy choroby, której nie ma. To wszystko nadmiar bodźców i stresu, a to w czasie epidemii jest bardzo niewskazane. Ludzie teraz łatwo popadają w panikę. Żeby przetrwać, trzeba zachowywać się racjonalnie.

Jakie są, według pana, najważniejsze zalecenia?

Główne źródło zarażenia to chory człowiek, który kaszle i kicha, wirus przenosi się też przez różne powierzchnie, poręcze, klamki itd., więc trzeba je odkażać i myć ręce, ale przede wszystkim unikać dotykania rękami podejrzanych powierzchni. Trzeba dbać o to, żeby być w dobrej formie, w gotowości na walkę z wirusem. Jak najmniej stresu, jak najwięcej snu, jak najwięcej zbilansowanej diety, bogatej w rośliny i owoce, wtedy witaminy jakich potrzebujecie macie z najlepszego źródła. Nie ma absolutnie żadnych rzetelnych informacji, aby suplementy diety miały realny wpływ na profilaktykę i leczenie choroby wywołanej koronawirusem.

Pan był jedną z pierwszych osób, które biły na alarm, że zmierzamy w złym kierunku, że świat zmierza w złym kierunku...

Mnie głównie zarzucano, że biorę pieniądze od firm farmaceutycznych, albo że jestem opłacany za swoją działalność w mediach, prawda jest jednak zupełnie inna. Za swoją działalność nigdy nie otrzymałem złotówki i zawsze jestem gotowy to udowodnić w sądzie tym, którzy mi to zarzucają. Jak dotąd nikt się na to nie odważył, kiedy przychodzi do zmierzenia się z faktami, nagle nikt nie jest zainteresowany. Hejterów podałem do do sądu, w toku jest wciąż sporo spraw. Myślałem, że czas pandemii da do myślenia oszustom, oszołomom, antyszczepionkowcom, ale ludzie zamiast zacząć myśleć, brną w teorie spiskowe, w głupoty. Jak widać, prawdziwą plagą jest zwykła głupota, która ten świat już zniszczyła i oby nie wykończyła go do końca.

Koronawirus - alkohol chroni? Czy trzeba zgolić brodę? Oto F...

Komentarze 5

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone ze względu na ciszę wyborczą i zostanie włączone po jej zakończeniu.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
25 marca, 9:35, Gość:

Pewnie i tak pójdzie do kasacji. Wstydu trzeba nie mieć żeby marketing uprawiać jako lekarz zamiast pomagać w czasie pandemii. Parcie na szkło tylko go interesuje.

Pamiętajcie po pandemii że ci co pomagali nie mieli czasu na parcie na szkło.

G
Gość

Pewnie i tak pójdzie do kasacji. Wstydu trzeba nie mieć żeby marketing uprawiać jako lekarz zamiast pomagać w czasie pandemii. Parcie na szkło tylko go interesuje.

G
Gość

Co za cenzura. Ten LEKARZ nie doktor to tchórz, który siedzi w domu i wygaduje mrzonki. Ja jestem TERAZ w szpitalu i pracuje (tak mam prawo do przerw!). Ten oszust, którego nazywanie DOKTOREM wcale nim nie jest, nie obronił dysertacji ani nie skończył studiów doktoranckich. Poza tym siedzi sobie u siebie w domku i ma tylko parcie na szkło a nie powołanie.

G
Gość

Ekolodzy podróżnicy przemieszczający się samolotami tam i z powrotem,konferencje antysmogowe ,zlot setek ekologów z całego świata, to jest OK

G
Gość

Jestem z Panem.Proszę tak trzymać!

:)

www.qsl.net/sp9hzx

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3