MKTG NaM - pasek na kartach artykułów

Najpiękniejsze dziewczyny na okładkach dawnej "Panoramy". Zobaczcie zdjęcia

Jolanta Pierończyk
Jolanta Pierończyk
Okładka "Panoramy"
Okładka "Panoramy" Rep. Jolanta Pierończyk
"Panorama", śląski tygodnik,16 maja 2024 r. świętowałby 70. urodziny. W pamięci czytelników zostały jej okładki z pięknymi dziewczynami i kobietami. Każda miała szansę tam się znaleźć. Było tam miejsce zarówno dla aktorek i piosenkarek, jak i ... suwnicowych, krawcowych, ekspedientek czy nawet uczennic. Z okazji Dnia Kobiet przypominamy niektóre z nich.

Zobacz te okładki -kliknij TUTAJ!

Jakie dziewczyny trafiały na okładkę "Panoramy"?

Być na okładce "Panoramy" to była ogromna nobilitacja. Okładki „Panoramy” zdobiły kąciki różnych fachowców w zakładach pracy. Okładkę „Panoramy” wieszali sobie na ścianie najbliżsi i znajomi sportretowanej dziewczyny. Mieć zdjęcie na okładce „Panoramy” było marzeniem wielu młodych Polek

Bywało, że do zdjęć na okładkę kobiety same się zgłaszały. Pisały do redakcji, przychodziły. Zdarzali się mężczyźni gotowi zapłacić, żeby ich narzeczone trafiły na okładkę. To jednak nigdy nie wchodziło w grę, bo selekcja zdjęć na okładkę była ostra. Nigdy nie było wiadomo, które zdjęcie zostanie zakwalifikowane do publikacji. - Nikomu nic nie mogliśmy zapewnić – powiedział nam kiedyś jeden z ówczesnych fotoreporterów, Józef Wróbel, zmarły 2 listopada 2023 r.

Zasada była taka, że każdy fotoreporter miał obowiązek przedstawić tygodniowo trzy propozycje, wybierano najlepsze.

Średnio na trzy zrobione zdjęcia, do druku szło jedno. Żadnej z wybranych przez nas dziewcząt do sesji zdjęciowej nie można było zagwarantować, że na pewno znajdzie się na okładce. Odrzuconym staraliśmy się przynajmniej diapozytywy na pamiątkę wysłać

- wspominał Józef Wróbel.

Przed obiektywem stawały suwnicowe, kasjerki, lekarki, uczennice

Sito gęste, ale droga na okładkę „Panoramy” mimo wszystko była otwarta dla każdej ładnej dziewczyny. Przed obiektywem fotoreportera stawały suwnicowe, kasjerki, szwaczki, lekarki, uczennice… W zależności od tematu, od zapotrzebowania.
Na otwarcie Uniwersytetu Gdańskiego w roku 1970 dostałem zlecenie na zdjęcie studentki. Było lato. Lipiec lub sierpień. Wakacje. O jakąkolwiek studentkę może być trudno, a co dopiero na tyle fotogeniczną, żeby nadawała się na okładkę. Jadę do Gdańska, zachodzę do dziekanatu, dostaję komplet podań o przyjęcie na studia. Przeglądam załączone zdjęcia. Warunek jest nie tylko taki, żeby dziewczyna była ładna, ale jeszcze, by… mieszkała w Gdańsku, bo nie miałem samochodu do dyspozycji, żeby jeździć po całym Pomorzu. Kiedy już wybrałem, pozostawało się modlić, żeby dziewczyna była w domu. Telefonów też nie było i każdą kandydatkę trzeba było odwiedzić - opowiadał nam Józef Wróbel.

Z czterech wybranych jedna odmówiła (bywało i tak!), dwóch nie było, czwarta się zgodziła. Więc na koszt redakcji nazajutrz miały się nią zająć kosmetyczka i fryzjerka.

Narzeczony rozpłakał się na jej widok

Przyszła z narzeczonym. Siedzimy więc we dwóch w tym salonie, czekamy i w końcu ona wychodzi. Oniemieliśmy obaj. Nie ta dziewczyna! Całkowicie odmieniona. Chłopak rozpłakał się na jej widok. Dziewczynie też łzy popłynęły. Niesamowite to było. Zabrałem oboje do portu i tam dziewczynę fotografowałem

- wspominał Józef Wróbel.

Jakkolwiek piękna twarz na okładce przyciągała uwagę w tamtych szarych, siermiężnych czasach, robienie takich zdjęć nie było ulubionym zajęciem fotoreporterów „Panoramy”.

– To bardzo banalne zdjęcie. W ogóle nad nim nie trzeba myśleć. Ładna, uśmiechnięta twarz załatwia wszystko – powiedział inny fotoreporter "Panoramy", Bogdan Kułakowski.
- Też nie byłem fanem takich zdjęć, ale trzeba było robić – przyznał Józef Wróbel.

Wydawca chciał mieć sprawdzone modelki

Fotoreporterzy mieli większe ambicje niż portretowanie dziewcząt, choćby i najbardziej urodziwych. Woleli fotoreportaże, zdjęcia z wydarzeń. A tu ciągła pogoń za kolejną buzią. Na ulicy raczej nie chcieli dziewcząt zaczepiać, trochę dlatego, żeby nie być posądzonym o podryw, ale też przez to, że nigdy nie było wiadomo, na kogo się trafi, a wydawca chciał mieć sprawdzone osoby. Takie były czasy! Więc najbezpieczniej było fotografować dziewczyny z zakładów pracy, podsuwane przez kierowników. Ale nie mogły być same pracownice, więc nieustanne poszukiwania...

Gdyby istniała, w tym roku "Panorama" świętowałaby 70. urodziny. Pierwszy, długo obmyślany numer "Panoramy" ukazał się 16 maja 1954 roku. Kosztował 1,20 zł. Miał 16 stron w kolorze sepii, a na okładce znalazła się bytomianka z Zespołu Pieśni i Tańca "Śląsk".

od 7 lat
Wideo

Ewa Zajączkowska-Hernik na Dzień Matki wpomina mamę i składa życzenia

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na tychy.naszemiasto.pl Nasze Miasto